Blog klasy 1 kulturoznawczo-dziennikarskiej 3LO w Chorzowie

Temat: Slowinska wedzonka 17-19 wrzesnia
Witajcieu,
Jak zapewne niektorzy z Was wiedza organizujemy glownie imprezy tematyczne.

Model imprezy jest taki, ze my dostarczamy oprzyrzadowanie (maszynki, nadziewarki, wedzalnie, zapazarke), oslonki i instruktorow ;-) a Goscie zaleznie od ochoty przywoza wklad do kielbas, czy material na inne wedliny (tudziez zamawiaja u nas w cenach hurtowych).
Koszt takiej imprezy to okolo 100zl na zaloge (razem z postojem na kampingu) a frajda zrobienia kielbasy czy szynki wedzonej i degustacji tejze, nieoceniona.
Wstepnie wole mozna tu deklarowac, zapisy i szegolowe info od kwietnia na www.smoldzino.org
pzdr
robert
Źródło: forum.karawaning.pl/viewtopic.php?t=6182



Temat: Zlot garmazeryjno-kulinarny
Witajcie w Nowym Roku,
Jak zapewne niektorzy z Was wiedza organizujemy glownie imprezy tematyczne.
Po zeszlorocznym "mikrozlocie na zayczenie" o tematyce masarniczo-wedzalniczej chodzi mi po glowie impreza kulinarna z rozmachem. Czy byliby wsrod Was chetni? Model imprezy jest taki, ze my dostarczamy oprzyrzadowanie (maszynki, nadziewarki, wedzalnie, zapazarke), oslonki i instruktorow ;-) a Goscie zaleznie od ochoty przywoza wklad do kielbas, czy material na inne wedliny (tudziez zamawiaja u nas w cenach hurtowych).
Koszt takiej imprezy to okolo 100zl na zaloge (razem z postojem na kampingu) a frajda zrobienia kielbasy czy szynki wedzonej i degustacji tejze, nieoceniona.
Jestem otwarty na wszelkie sugestie
pzdr
robert
Źródło: camperteam.pl/forum/viewtopic.php?t=6326


Temat: Nadziewarka pionowa
Fakt, ja "od dzieciństwa robię różne sprzęty", nieraz to jest trochę bez sensu - ale lubię to.
Czasem tracę (czy to na pewno jest strata?) wiele czasu na zrobienie czegoś, co kosztowałoby dużo mniej gdybym kupił gotowe.
Czasem za to zrobię coś, czego nigdzie bym nie kupił, i jest dokładnie takie, jakie chciałem.
Teraz mam chęć zmajstrować szynkowar , nadziewarki raczej nie - dorobię najwyżej lejek do maszynki do mięsa, jak dojrzeję do niewielkiej ilości kiełbasy.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=4011


Temat: Nadziewarka pionowa

Dawniej nadziewało się maszynką ręczną i było dobrze. Teraz chcecie cały farsz na raz ładować do nadziewarki. Może jeszcze Miro zrobi taką samo myjącą?

Przecież nikt nikomu nie zabrania nadziewać maszynką. Też nadziewałem, ale jak kupiłem nadziewarkę pionową to nigdy nie wrócę do maszynki. Szkoda czasu. Nie mówię tu o kilku kg, ale przy 50kg kiełbasy odechciało by Ci się tego stania i kręcenia.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=4011


Temat: Nadziewarka jaką chciałbyś mieć.
Na to pytanie trudno odpowiedzieć, ja by powiedział że chce mieć nadziewarkę która zawsze będzie odpowiednia do różnych produkcji.
Oczywiście takiej nadziewarki nie ma.
Jeżeli ktoś, już się zaraził tą „chorobą” (własny wyrób wędlin) i wie że będzie to robił i ma miejsce na większą nadziewarkę a jeżeli obecna jego produkcja i ma ją gdzie przechowywać to powinien kupić większą „o jeden rozmiar”.
Dodatkowo uważam że nadziewarka 5 kg to niezbyt dobre rozwiązanie, chyba że te 5 kg to objętość użytkowa a nie ogólna. Jak się robi dokładnie 5 kiełbasy to nadziewarka powinna mieć 6 kg pojemności ogólnej i podobnie przy 10 kg powinna być nadziewarka 12 kg.
Często robi się 5 kg, a po dodaniu dodatkowej ilość np. wody wyjdzie 5,5 kg i zostaje końcówka z której można zrobić klopsa bo nie chce się tej resztki wkładać do cylindra na drugi raz to samo przy 10 kg.

Z małą nadziewarką to tak jak z małą wędzarką, po pewnym czasie robi się ciasno, ale każdy sam musi podjąć przemyślaną decyzję. W końcu nadziewarkę kupuje się po to żeby ułatwić/przyśpieszyć sobie pracę a nie po to żeby było trudniej lub więcej pracy.

Różnica w cenie 2,5 kg <> 5 kg, niewielka, różnica w wielkości również, najczęściej jest to cylinder o większej średnicy, różnica w myciu - znikoma

PS
Po co kupujecie maszynki 22 lub 32 skoro robicie 2,5 kg!?!?!
Do takich ilości starczy mięso posiekać nożem! A nadziewarka po co ?? tyle to wepchniecie palcem, lub jakimś tanim badziewiem z allegro.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=4041


Temat: Witam!
Uważam, że wyroby szynkowarowe nie należą właśnie do najprostszych...

Ja to napisałem w takim sensie, że do wyrobu produktów z szynkowara już mam prawie komplet potrzebny akcesoriów

Trzeba zwrócić szczególną uwagę na "wyrobienie" wsadu, mocno trzymać się temperatur parzenia, a jak jeszcze trafisz na mięso z wadą, to już klapa (ale wyrób pewnie będzie i tak smaczny )

Mam taką cichą nadzieję

Dużo łatwiej jest zrobić białą kiełbasę, jeśli oczywiście posiada się maszynkę, nadziewarkę i jelita.[/quote]

Właśnie tych trzech rzeczy mi jeszcze brak, tzn, maszynkę mam ale jest to zabytek. Zbieram fundusze na nową. Ale to wymaga czasu.

Dziękuję za powitanie i pozdrawiam.

Papla

PS. Przepraszam za złe cytowanie. Muszę poznać trochę zasady panujące na forum.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=520


Temat: Nadziewarki z rabatem
Oli

Nie licz na cudo za te pare zeta.
Generalnie nadziewarka nie jest taka zła.
Dla osób które co jakiś czas zabawiają się w wyrób kiełbasy napewno ich poziom zadowolenia będzie wiekszy niz przy nadziewaniu maszynką zwłaszcza że nie musimy uważać na palce .
Jeśli jednak ma to być do częstego użytku to tu pojawaja się pytanie jak długo wytrzyma.
Jak widac po doświadczeniach kol.KIT nie wytrzymała zbyt długo.
Niestety sposób mocowania jest niedopracowany i należy obchodzić sie delikatnie z ustrojstwem.
Zastanawiałem się jak przerobic ewentualne mocowanie na bardziej rozsądne ale jakoś nic mi do głowy konkretnego nie przychodzi.
Miałem pomysł z taśmą zaciśnięta na obwodzie cylindra ale czy to nie spowoduje odkształcenia i zaklinowania tłoka to tego nie wiem trzeba by było zrobić próbę.
Następny problem to nakrętki. Gwint jest nacięty płytko w związku z tym przy nie umiejętnym nakręceniu miałem problemy z odkreceniem nakrętki i jeszcze troche nerwów a po gwincie zostało by wspomnienie.
Pomaga nasmarowanie i wtedy idzie to o wiele łatwiej.
Mamy tu do czynienia z samochamowaniem przy nakręcaniu dlatego warto pamiętać o nasmarowaniu.
Lejki mają długość ok 7-8 cm, troche za mało szkoda że nie są dłuższe.
Mocownie lejków jest bardzo sprytne bo do jednej "obudowy" wkładamy lejki od środka na wcisk wiec farsz napewno nie ucieknie.
Tłok ma co prawda luz w stosunku do cylindra ale ma to swoje plusy i minusy.
Plus jest taki że przy farszu na kiełbasę przez luz ucieknie nam powietrze ale przy parówce czy pasztecie będzie nam uciekał farsz ale tu ratuje nas uszczelka ze słoniny pomysłu kol. Dymka.


Podsumowując:

- do sporadycznego używania: TAK
- do częstego używania: NIE
- cena do jakości wykonania: do przyjęcia
- obsługa: delikatnie i jeszcze raz delikatnie
- mycie: banał


Miro
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=526


Temat: maniacy kiełbasy
Przejrzałem całą ta stronkę. Podobna i nie podobna, ale niektóre różnice są dość ciekawe.
Typowe amerykańskie podejście: uzyskać efekt bez studiowania teorii i bez filozofii.
Procedura "jak zrobić kiełbasę" w pewnym moim uproszczeniu mniej więcej wygląda tak:
1. Bierzesz mielone mięso wieprzowe, najlepiej od razu ze sklepu, a jak nie to musisz zemleć sam -> link do zakupu maszynek do mielenia oraz link jak przerobic zwykłą maszynkę na napęd elektryczny.
2. Dodajesz sól, brązowy cukier i różne przyprawy - zależnie od przepisu. Jest wygodny kalkulator gdzie wpisujesz wagę mięsa, a dodatki dla każdego z podanych tam przepisów masz wyliczone i to w różnych jednostkach miary: łyżeczkach, łyżkach, szklankach, jak Ci wygodnie stosować, co tam masz w kuchni na suszarce do naczyń (może warte podpatrzenia?)
Ciekawostka: w żadnym z zamieszczonych tam przepisów nie ma peklowania, nie ma saletry ani nitrytu.
3. Mieszasz to dokładnie - to całkiem jak u nas.
4. Bierzesz nadziewarkę (znów link żebyś mógł sobie jakąś kupić), smarujesz lejek wazelinką żeby Ci jelitko dobrze wchodziło i napełniasz z pomocnkiem jak w tym tutorialu który podałeś. To jest tak proste, że dziecko to potrafi. Potem odkręcasz bez stresów(!) i masz kiełbaski w amerykańskim stylu, według jednego z tradycyjnych europejskich przepisów - jaki sobie wybierzesz.
Potem zużywasz jak naszą białą, z patelni albo z grila, albo możesz wędzić (te bez papryki) albo sobie zawieszasz w suchym na chwilę (te z papryką) i posuwasz na surowo jak naszą "polską" - jadłem takie we Francji - takie sobie, choć niektóre były ciekawe. Dobre z winem, pasuje do tej papryki.

Oprócz tego jest tam rozdział o rybach, a praktycznie tylko o łososiach - oni ich mają kilka gatunków i używają różnie.
Piszą o łososiu wędzonym na zimno, wędzonym na gorąco i nie wędzonym czyli "grawlax", coś jak niedawno opisywał u nas Rysiek. Znów ciekawostka, że oni po zasoleniu podbarwiają go kilka razy pędzlując roztworem brązowego cukru z brązowym rumem (to pewnie zostawia też nutę w smaku i zapachu) i dopiero po tym wędzą.

Zastrzegam jeszcze raz, że to moja dość swobodna relacja jest po dość pobieżnym przejrzeniu tej strony i w pewnych szczegółach może nie byc precyzyjna.
Gdyby coś kogos szczególnie zainteresowało, mogę w konkretnym temacie zrobic to dokładniej.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=410


Temat: Strange19. Praca magisterska

Marku gramaturę wsadu konserw ustala się dla każdego rodzaju puszek i za bardzo wtedy nie można manewrować surowcem .Np. nie zamienisz część mięs ścięgnistych lub chudych na tłuszcz bo wtedy nie zmieścisz wsadu wagowo ustalonego. Wiadomo z jakich powodów. A waga wsadu musi być stała bo tak pisze na puszkach które zostały wyprodukowane z litografią lub na wcześniej wyprodukowanych etykietach.
Witam Dziadku
Z czasów jak pracowałem wyglądało to miej więcej tak:
Majster produkcji otrzymywał zlecenie wykonania 2 tysięcy puszek konserwy
np.turystycznej o wadze 300g,następnie musiał pobrać z peklowni wg receptury mięso
o wadze 600-610kg (przeliczając wg receptury każdą klase użytych mięs na farsz).
do tego oczywiście wchodziły przyprawy jak i inne dodatki.Po tym czasie farsz był
napełniany maszynowo do puszek (dawkowanie farszu automatyczne),lub puszki były
także napełniane recznie na nadziewarce,która posiadała odpowiednią końcówke do
dozowania farszu.Pamiętam jak bym dziś widział tego pracownika co ręcznie tak szybko i umiejętnie nakładał i ściągał te puszki z końcówki nadziewarki dosłownie
w tempie odrzutowca,kobiety gdzie brakowało farszu bardzo sporadycznie uzupełniały
farsz ręcznie.dodam tylko że jeszcze mieli czas na papieroska,tak im robota szła.

Dziadku myśle że od czegoś zaczynamy odbiegać,stwarzając sobie problemy z czegoś
co kiedyś i być może jeszcze dziś nieżle funkcjonować na produkcji,bo przeliczyć
ile można zrobić puszek z tony farszu,każdy zrobi,a zaplanować produkcje 2000 puszek
też idzie i to w łatwy sposób opierając sie na recepturze,przyprawach i innych dodatków
mając do tego wiedze z tego zakresu.

zastanawia mnie jedno po co pisać recepture na 300g czy 900g z osobna?receptura
jest jedna czy to na kiełbasy czy konserwy,zawsze tak czy inaczej się ją przelicza
wg zapotrzebowania lub zbytu,dlatego dla mnie osobiście najlepsze receptury to są
procentowe,a w g.i kg.dopiero w finale pobierając towar,oczywiście biorąc pod uwage
wydajność i straty.nawet teraz jak robie wędliny zakupuje tyle mięsa ile faktycznie
potrzebuje do uzyskania danego wyrobu no i z zapotrzebowaniem i zbytem co jest
najważniejsze żeby nie zostać z towarem,czasy zapasów się już w zakładach dawno
skończyły i produkcja robiona jest na bieżąco

Maxell najlepsza receptura z tych co podałeś to nr.4 potem nr.5 a na końcu nr.3
Generalnie chciałbym wszystkim bardzo podziękować za informacje ,które generalnie
nie widzą światła dziennego,ba nawet nie są opisywane w żadnych publikacjach!
słonecznie pozdrawiam
Marek
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=2697